Nieduży budynek niemal całkowicie niknie wśród drzew. Prawie 40 lat temu ten niewielki skrawek terenu obsadził sosną leśniczy. Nie ma się co dziwić. Leśniczówka leśnictwa Kruklin (w białostockim Nadleśnictwie Giżycko) znajduje się niedaleko brzegu jeziora Kruklin, raptowny wiatr jest tam częstym gościem. Ówczesny gospodarz chciał ochronić dom i ogródek przed kaprysami mazurskiej aury.

Po latach, gdy sosny podrosły, a ich czubki zaczęły być widoczne nad dachem budynku, do zagajnika sprowadzili się nowi mieszkańcy. Młodnik przejęły pierwsze pary czapli siwych. Dziś jest już około 60 gniazd, a tuż obok tych siwych swoje potomstwo wychowują ich białe krewniaczki. Kolonia tak bardzo się rozrosła, że widać ją na geoportalu.

- Bezpiecznie się u nas czują. Mamy pary, które  gniazdują od kilku lat, ale  każdego roku przylatują kolejne ptaki. Widocznie nasze osiedle ma dobrą renomę wśród czapli - śmieje się Sławomir Kowalczyk, leśnik i pomysłodawca transmisji wprost z mazurskiego czaplińca.

Niebo nad czaplińcem

Śladami mistrza

Pomysł na transmisję z siedliska czapli pojawił się w czasie przygotowań do wystawy prac nestora polskiej fotografii przyrodniczej Włodzimierza Puchalskiego. W 2014 roku w niedalekiej Dobie, o której Puchalski pisał w swoich książkach, można było obejrzeć fotografie między innymi z albumu „Wyspa kormoranów”. Zresztą Puchalski miał u siebie na odchowaniu dwa uratowane czaplątka, z którymi chętnie pozował do zdjęć. - Opowieści Puchalskiego są wspaniałym zapisem jego pobytów na Mazurach, odkrywania tutejszej przyrody, jej dokumentowania i promowania. Pomyśleliśmy, że my także możemy pokazać nasz kawałek  Krainy Wielkich Jezior Mazurskich i rozsławić czapliniec - mówi leśnik.

Droga od pomysłu do realizacji zajęła jednak kilka lat. W czaplińcu gnieżdżą się dwa gatunki czapli - siwa oraz biała. Ta pierwsza jest pod częściową ochroną gatunkową, to druga, czyli czapla biała jest objęta całkowitą ochroną. Zgodę na transmisję musi wydać właściwa dyrekcja RDOŚ. Nadleśnictwo pozwolenie na prowadzenie transmisji uzyskało na pięć kolejnych lat. Dopiero po uzyskaniu odpowiednich dokumentów można przejść do kolejnego etapu.

- Zakup sprzętu i montaż musiał odbyć się przed powrotem ptaków z zimowisk, gdyż w przepisach zakazane jest płoszenie ptaków lub nich niepokojenie. Obawialiśmy się także reakcji czapli na nowe elementy w ich otoczeniu. Na szczęście są przyzwyczajone do sąsiedztwa ludzi i różnej infrastruktury - wyjaśnia Kowalczyk. Czapliniec znajduje się tuż obok płotu leśniczówki, niedaleko jest także niewielka wioska Kruklin i prowadząca do niej droga.

Wiosną tego roku wszystko było dopięte na ostatni guzik. Transmisja z jednego  z bardziej gwarnych czaplińców w Polsce ruszyła w świat. W ciągu kilku pierwszych dni życie ptaków było śledzone w 40 krajach, między innymi w Japonii, Brazylii, Kanady czy Szwecji. Magnesem dla internautów jest możliwość obserwowania nie jednego, a  kilkudziesięciu gniazd. Sprzęt zamontowany przez leśników umożliwia sterowanie obrazem, oddalanie lub przybliżanie do konkretnej pary. Poza tym takie rozwiązanie techniczne daje leśnikom możliwość pokazania jeziora i okolicy czaplińca, a także bardzo widowiskowych wschodów i zachodów słońca, gdyż transmisja jest całodobowa.   

Zobacz transmisję: Czaple Online

 

Ornitologiczna zagadka

Czapliniec nad jeziorem Kruklin nie tylko zadziwia liczbą gniazd i „nasyceniem” czaplami na metr kwadratowy, ale także przewagą białych nad siwymi. Jak podkreśla Sławek Kowalczyk przewaga białych nad siwymi jest notowana od kilku lat. Z danych Polskiego Towarzystwa Ochrony Ptaków wynika, że w 2018 roku w Polsce było 496 par lęgowych czapli białych i aż 10 tys. par siwych. Natomiast  w Monitoringu Czapli Siwej i Białej za ubiegły rok stwierdzono 955 par lęgowych białego gatunku. - Jako pierwsze pojawiły się u nas czaple siwe, po kilku latach aż 2/3 gniazd jest zajętych przez ich białe kuzynki. Na razie nie wiemy, dlaczego tak się stało - mówi nasz rozmówca.

Autorzy opracowań na temat czapli białych podkreślają jej płochliwość oraz gniazdowanie w trudnodostępnym terenie, w miejscach zalanych wodą i trzcinowiskach. Równocześnie część ornitologów podkreśla ekspansję tego gatunku na nowe tereny i wzrost liczebności nie tylko w Polsce.

Zaledwie wiek temu dalszy los czapli białej stał pod znakiem zapytania. Wszystko przez jej wyjątkową urodę i kobiecą próżność. Jeszcze na początku XX wieku powszechnie polowano na ten ptaki. Ich delikatne pióra, które są ich szatą godową, były pożądaną przez eleganckie kobiety ozdobą kapeluszy. O popularności rajerów, gdyż tak nazywano czaple pióra, świadczą dane ze giełd. W pierwszym kwartale 1885 roku w Londynie sprzedano 750 tys. skórek czapli białej. Drugim ośrodkiem handlu ich piórami był Nowy Jork, w 1892 roku na tamtejszy rynek trafiło 130 tys. martwych ptaków. Nie wiadomo, co pierwsze ruszyło ptakom na ratunek - zmiany w modzie, powstające towarzystwa ochrony czy zakaz handlu ich piórami (został on wprowadzony np. w Nowym Jorku w 1910 roku).

Masowe polowania na czaple białe (gnieżdżą się one w koloniach, często dochodziło do bitw między myśliwymi o dostęp do kolonii) wpłynęło na jej światową populacje. Do połowy ubiegłego wieku w Polsce czapla biała była bardzo rzadkim gościem. Jedno stwierdzenie należy do Włodzimierza Puchalskiego, który odnotował je w 1950 roku na Mazurach. Obecnie czapla biała regularnie gniazduje u nas od ponad 20 lat.
Co do czapli siwych, to one także nie uniknęły okrutnemu losowi. Przez wiele wieków były rarytasem podawanym na europejskich dworach.

Troskliwi jak czaple

Na przełomie czerwca i lipca pisklęta czapli mają po około dwa miesiące, już nie pokrywa ich delikatny puch i coraz bardziej przypominają dorosłe osobniki. Wprawdzie już po ośmiu tygodniach potrafią latać, to rodzice nadal nimi się zajmują. - Czaple są bardzo troskliwymi rodzicami. Pisklęta nawet przez trzy tygodnie od wyklucia są przez nie ogrzewane. Później dorosłe osobniki cały czas je pilnują - mówią leśnicy. Tym bardziej, że w okolicy czaplińca nie brakuje ptaków szponiastych - bielika, kani rudej czy orlika krzykliwego (łącznie wyznaczono 49 stref ochronnych wokół gniazd).   

Młodymi zajmuje się zarówno samica, jak i samiec, którzy dzioby mają pełne roboty. W gnieździe czapli siwej może być nawet sześć jaj, natomiast u czapli białej wysiadywanych są trzy jajka. Zdarza się także, że czaple siwe wyprowadzają w ciągu roku dwa lęgi. - Liczba jaj i lęgów zależy od ilości do pokarmu. Nasze jezioro na razie jest dobrze zarybione, dlatego nie musimy obawiać się, że ptaki z braku dostępu do jedzenia nie wyprowadzą lęgu - mówi Kowalczyk.

Leśnicy szykują kolejne działania. W tym roku planują zaobrączkować niektóre pisklęta. To umożliwi im śledzenie dalszych losów przychówku z czaplińca znad jeziora Kruklin.

 
Serial z czaplińca nie jest jedyną transmisją, którą opiekują się leśnicy. Obecnie są prowadzone transmisje z gniazd bociana czarnego (RDLP w Łodzi), bielika z Borów Tucholskich (Nadleśnictwo Woziwoda), a także rybołowów (nadleśnictwa Barlinek i Lipka).

 

Portal wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub wykorzystanie.
Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję politykę prywatności portalu. zamknij